Generacja Z nie jest po prostu młodsza. Jest uformowana w zupełnie innych warunkach niż wszystkie poprzednie pokolenia. I to widać - w sposobie myślenia, w reakcjach na autorytety, w tym, czego się boją i czego nie chcą już więcej udawać.
Dorastali z telefonem w ręku. Nie jako dodatkiem do życia, ale jako przedłużeniem układu nerwowego - czymś, co było obecne, zanim jeszcze zdążyli ukształtować własną tożsamość niezależną od ekranu.
Świat, który znają od dziecka, jest przeładowany bodźcami, oparty na obrazie i krótkiej uwadze, pełen porównań i pozbawiony stabilnych narracji. Poprzednie pokolenia miały jeszcze jakiś wspólny obraz rzeczywistości - wspólne gazety, wspólne wiadomości wieczorne, wspólny zestaw autorytetów. Generacja Z dostała rozbitą, wielogłosową, sprzeczną i ciągle zmieniającą się wersję świata. I nauczyła się w tym funkcjonować, bo nie miała żadnego punktu odniesienia, żeby porównać to z czymś stabilniejszym.
Ja sam jestem czymś pomiędzy. Urodziłem się w 1997 roku w Polsce. Technologia już wtedy wchodziła, ale nie była jeszcze powszechna. Internet w dzieciństwie nie był czymś oczywistym. Wychodziło się na dwór. Bawiło się z innymi dziećmi w realu, a nie przez ekran. Komputer i sieć pojawiały się powoli, a nie od pierwszych lat życia.
Dlatego czuję się hybrydą. Z jednej strony rozumiem świat Generacji Z - ich sposób myślenia, ich nieufność, ich szybkość i ich zmęczenie. Z drugiej strony pamiętam jeszcze czas, w którym kontakt z drugim człowiekiem nie był mediowany przez telefon, a nuda nie była od razu zagłuszana bodźcem.
To daje inne spojrzenie. Widzę zarówno to, co w tej generacji jest mocne, jak i to, co w niej pęka - i widzę to bez tej pogardy, jaką starsze pokolenia często kierują w stronę czegoś, czego same nie doświadczyły.
"Nie da się osądzić pokolenia, którego rzeczywistości nigdy się nie przeżyło na własnej skórze. Można je tylko próbować zrozumieć - albo trwać w wygodnym uprzedzeniu." - Rafael Rojek
Jednocześnie są mocno wyczuleni na fałsz. Szybko wyczuwają, kiedy ktoś gra, moralizuje albo udaje. Dlatego tak ostro reagują na hipokryzję starszych pokoleń - bo sami zostali wychowani w świecie, w którym obraz jest ważniejszy niż treść, a potem ktoś im mówi, że mają być prawdziwi. Ten rozdźwięk widzą natychmiast, i nie mają cierpliwości, żeby udawać, że go nie widzą.
Wielu z nich jest jednocześnie bardzo świadomych i bardzo zmęczonych. Widzą schematy, ale nie zawsze mają siłę albo narzędzia, żeby z nich wyjść. To jest coś, co widzę wyraźnie i co uważam za jeden z najbardziej niedocenianych dramatów tego pokolenia - świadomość bez zasobów, żeby tę świadomość przekuć w realną zmianę własnego życia.
Nie są lepsi ani gorsi od pokoleń, które były wcześniej. Są inaczej zbudowani - uformowani przez warunki, których nikt wcześniej nie doświadczał w takim natężeniu i w tak młodym wieku.
Generacja Z nie wejdzie w stare ramy tylko dlatego, że tak się robiło. Albo te ramy się zmienią, albo oni je po prostu ominą - nie z buntu dla samego buntu, ale dlatego, że stare ramy po prostu przestały mieć dla nich sens.
I właśnie to najbardziej irytuje poprzednie pokolenia. Bo po raz pierwszy mają do czynienia z ludźmi, którzy nie chcą już grać w ich grę - i nie czują się z tego powodu winni. Wcześniejsze bunty pokoleniowe wciąż respektowały istnienie gry, tylko próbowały zmienić jej zasady od środka. To pokolenie coraz częściej po prostu wychodzi z boiska.
Nie chodzi o to, czy stare ramy przetrwają.
Chodzi o to, kto pierwszy zauważy,
że pokolenie, które w nie nie wierzy,
nie musi ich burzyć -
wystarczy, że przestanie w nich uczestniczyć.
"Każde pokolenie, które przestaje wierzyć w starą grę, jest lustrem dla tych, którzy w nią wciąż grają z przyzwyczajenia."
- Rafael Rojek · Suwerenna Alchemia Serca
← Wszystkie wpisy