Przez lata miałem wrażenie, że coś mnie ciągnie w dół. Nie chodziło o jedną wielką tragedię. Chodziło o powtarzające się schematy - uzależnienia, samozniszczenie, prokrastynację, toksyczne relacje. Ciągłe wracanie do tego samego, mimo że wiedziałem, że mnie to niszczy.
Wchodziłem w relacje, które mnie osłabiały. Robiłem rzeczy, których potem żałowałem, jakby jakaś siła pchała mnie do tego wbrew mojej woli. I za każdym razem mówiłem sobie: "to ostatni raz". A potem wracałem.
Myślałem, że to słabość charakteru. Że muszę się bardziej starać. Że brakuje mi dyscypliny. Że po prostu jestem zepsuty.
A potem zrozumiałem. To nie była moja słabość. To były kontrakty.
Energetyczne umowy, które zawarłem - świadomie lub nie - w tym życiu i wcześniej. Umowy, które mówiły w istocie: będziesz wracał do tego bólu, będziesz się karcił, będziesz trzymał się w pętli, bo tak wygląda "twoja droga". System - matryca, archonci, cokolwiek to jest - bardzo lubi takie kontrakty, bo trzymają duszę w miejscu, gdzie może produkować energię z cierpienia, wstydu i poczucia winy.
Nie mówię tego, żeby zdjąć z ciebie odpowiedzialność. Mówię to, żeby pokazać, że walka z nawykiem na poziomie samej woli często przegrywa nie dlatego, że jesteś słaby, tylko dlatego, że walczysz z objawem, a nie z korzeniem.
Pewnego dnia usiadłem i zrobiłem coś, co zmieniło wszystko. Zrewokowałem kontrakty. Nie było fajerwerków. Nie spadło światło z nieba. Po prostu powiedziałem na głos i w sercu, z pełną mocą:
"Odwołuję, unieważniam i rozwiązuję wszystkie kontrakty, umowy, przysięgi i zobowiązania, które trzymają mnie w tych wzorcach. Wszystkie te, które zmuszają mnie do powtarzania destrukcyjnych nawyków. Wszystkie te, które karmią system moim cierpieniem. Zrywam je teraz. Całkowicie. Bez reszty. Bezwarunkowo."
I zacząłem to robić codziennie. Rano i wieczorem. Z mocą. Z intencją. Bez owijania w bawełnę.
"Nie potrzebujesz cudownej formuły ani rytuału z rekwizytami. Potrzebujesz jednej rzeczy: powiedzieć to naprawdę, z całą sobą, a nie jak modlitwę odklepaną z przyzwyczajenia." - Rafael Rojek
Najpierw przyszło uczucie ulgi. Jakby ktoś zdjął mi z pleców ciężar, o którym nawet nie wiedziałem, że tam jest. Potem przyszły zmiany. Złe nawyki zaczęły odpadać same, jedne po drugich.
Nie walczyłem z tymi nawykami. Po prostu przestały mieć nade mną władzę. To jest różnica, którą trudno zrozumieć, dopóki się jej samemu nie doświadczy - walka zakłada opór, a tu opór po prostu zniknął.
Kiedy stare kontrakty przestały działać, pojawiła się przestrzeń. I w tej przestrzeni zacząłem budować nowe rzeczy - już nie z przymusu, tylko z wyboru.
Najważniejsze było to, że te nowe nawyki nie były dyscypliną w sensie, w jakim rozumie ją większość ludzi. Były naturalną konsekwencją tego, że przestałem karmić stare kontrakty. Dyscyplina, która wymaga codziennej walki z samym sobą, jest sygnałem, że gdzieś wciąż działa stara umowa. Prawdziwa zmiana nie potrzebuje przymusu - potrzebuje przestrzeni, którą zwalniasz, zrywając to, co cię trzymało.
Rewokacja kontraktów nie jest magią w stylu New Age. To jest praca. Codzienna. Surowa. Ale działa - działa, bo usuwa korzeń problemu, a nie tylko objawy.
Złe nawyki to nie jest wyłącznie brak silnej woli. To bardzo często są stare umowy energetyczne, które trzymają cię w pętli. Kiedy je zrywasz, pętla pęka. I wtedy nagle masz wybór, którego wcześniej po prostu nie było.
Możesz dalej żyć jak dawniej - albo zacząć żyć po swojemu. Ja wybrałem to drugie.
Nie jestem już niewolnikiem swoich starych nawyków. Nie jestem już więźniem tego, co mnie kiedyś niszczyło. Mam wolność - prawdziwą, taką, którą czuję w ciele, a nie tylko w głowie. I to wszystko zaczęło się od jednego prostego, ale potężnego aktu: zerwania kontraktów.
Jeśli wracasz do tych samych destrukcyjnych wzorców
mimo najlepszych chęci - nie jesteś słaby.
Po prostu masz aktywne kontrakty.
Zerwij je. Codziennie. Z mocą. Bez litości.
"Wolność nie przychodzi sama. Trzeba ją sobie wziąć - a pierwszym krokiem jest odmowa dalszego podpisywania umów, których nigdy świadomie nie chciałeś."
- Rafael Rojek · Suwerenna Alchemia Serca
← Wszystkie wpisy